Wielka Brytania 2011

Dzień 21.

Dystans: 114.64km
Vśr: 19.77km/h
Vmax: 52km/h
Temp: 15°C
Alt: 960m

Ruszam dopiero ok. 11, długo nie mogłem się zebrać i miałem spory kryzys spowodowany dobijającą mnie coraz bardziej samotnością. W Duthil wjeżdżam na ruchliwą dwupasmówkę do Inverness, która chyba jako jedyna nie zalicza wszystkich pagórków w okolicy.
Docieram tak do Inverness, gdzie robię duże zakupy w Aldim (dalej na północ są już tylko złodziejskie sklepiki), znów część muszę wieźć na zewnątrz, na stacji znów za darmo uzupełniam zapas benzyny do kuchenki :)

Za miastem zastanawiam się nad dalszym przebiegiem trasy, w końcu postanowiłem zrezygnować z przejazdu północno-wschodnim wybrzeżem (musiałbym jechać ok.130-140km dziennie, a to skutecznie uniemożliwiają moje kolana), pojadę krótszą trasą od razu na zachód, co będzie wymagało znacznie krótszych dystansów dziennych.

Na dalszej trasie w końcu zaczynają się widoczki! Przecinam dwie zatoki, w Alness zjeżdżam wgłąb lądu na dużo spokojniejszą lokalną drogę (na głównej A9 ruch był bardzo dotkliwy, w dodatku szosa wąziutka). Wspinam się na ok. 300m, kawałek za szczytem podjazdu jest punkt widokowy na Dornoch Firth, na którym staję na chwilę.

Następnie zjeżdżam na dół i ponawiam wypracowaną skuteczną metodę na nocleg – proszę rolnika o wodę i pytam, czy nie ma jakiegoś pola, na którym mógłbym się rozbić, dostaję zgodę na rozbicie się na łące za domem. Podczas biwaku zdrowo dają mi popalić midges, przełażące nawet przez moskitierę namiotu.

Dzień 22.

Dystans: 114.64km
Vśr: 18.30km/h
Vmax: 74.5km/h
Temp: 14°C
Alt: 1100m

Biwak zwijam przed 10, w Lairg krajobraz zmienia się diametralnie, mam fantastyczne widoki, jadę ok. 30km wzdłuż pierwszego szkockiego Lochu – Shin, potem dziesiątki kilometrów przy następnych. W końcu z krajobrazu znikają wszechobecne płoty i ogrodzenia, a także miejscowości :) Już widzę, że z biwakiem nie będzie dziś w końcu problemu.

Po ok. 80km docieram na zachodnie wybrzeże Szkocji, gdzie zmieniam kierunek jazdy o 180° – więc w końcu mam wiatr w plecy, jedzie się dużo łatwiej. Widoki rzucają na kolana, warto było się tu jechać tyle kilometrów! Jadę tak jeszcze jakieś 30km, po drodze zaliczając setki pagórków (trasa wzdłuż lochów była zaskakująco płaska), po czym kawałek po odbiciu na lokalną coastal route rozbijam się na górce z fenomenalnym widokiem na Loch a Chairn Bhain, wreszcie nie muszę się prosić o miejscówkę, rozbijam się tam gdzie chcę :)

Dzień 23.

Dystans: 114.73km
Vśr: 17.34km/h
Vmax: 75km/h
Temp: 20°C
Alt: 1990m

Wstaję o 9 i długo nie mogę się zebrać, ruszam dopiero po 11:30. Dziś jadę wzdłuż wybrzeża – ale tylko głupi mógłby stwierdzić, że to oznacza jazdę po płaskim. Zabawa zaczyna się od razu, nie było nawet pół kilometra płaskiego, jak nie zjazd do podjazd, bujałem się tak między poziomem morza a 150m, wiatr mimo, że północny, często przeszkadzał, bo było sporo odbić na wschód i zachód. Ale nie ma co narzekać – widokowo jest fantastycznie, pogoda kolejny dzień z rzędu świetna, robi się nawet coraz cieplej (pod koniec dnia pierwszy raz od tygodnia jechałem nawet bez kurtki), ani kropli deszczu.

Niestety coraz bardziej daje mi się we znaki kolano, wkurzony podnoszę nos siodła bardzo mocno w górę – i pomogło! Wprawdzie była to pozycja o wątpliwym komforcie (jak to mawiają „jajecznica” :D ), tyłek bolał znacznie bardziej, ale ważne, że jedzie się dużo lepiej. W Ullapool dokupuję kilka rzeczy w Costcutterze (wbrew nazwie bardzo drogim).

Dalsza droga to łagodny podjazd na 300m, niestety popełniłem błąd nie nabierając wcześniej wody, przez ponad 20km nie było żadnych zabudowań, a pojedyncze miejscowości pozaznaczane na GPS nie istniały (były np. ruiny jakiś domów). W końcu rozbiłem się nad małą rzeczką, ale woda z niej do picia się nie nadawała, a ugotowany makaron miał wyraźny rzeczny posmak.

Dzień 24.

Dystans: 116.95km
Vśr: 18.76km/h
Vmax: 60.5km/h
Temp: 18°C
Alt: 1260m

Ruszam ok. 10, przeżywając spory kryzys psychiczny, tyle dni w samotności to nie dla mnie, dobiły mnie jeszcze bolące ścięgno i potężny wiatr w twarz (akurat jechałem kilkanaście kilometrów na północ). Na szczęście po korekcie pozycji było już lepiej (wczoraj przesadziłem z obniżaniem siodła), po zmianie kierunku jazdy i wjechaniu w bardziej widokowy obszar humor mi się poprawił i odeszły mi fatalne myśli rezygnacji z wyjazdu i wcześniejszego powrotu do domu.

Dziś też dość ciepło, w ciągu dnia nawet 18°C, więc można jechać (jak na lato przystało) bez kurtki :) Pierwsza część trasy to standardowe góra-dół, za Kerrysdale wzdłuż Loch Mare i przez rezerwat Beinn Eighe – zaskakująco płasko. Wiatr w większości pomagał, więc przejechanie zakładanego dystansu poszło mi sprawnie, rozbijam się już o 18:30 na przystrzyżonej przez owce polance z fantastycznym widokiem na Loch Torridon, nocleg „urozmaicają” mi setki midges, na które nie działają nawet najmocniejsze repelenty dostępne w sklepach.

Dzień 25.

Dystans: 127.67km
Vśr: 19.85km/h
Vmax: 66km/h
Temp: 24°C
Alt: 1380m

Zbieram się ok. 10 z nastawieniem: „ciekawe co dziś będzie mnie boleć?”, bo w ostatnich dniach za każdym razem bolało co innego, dziś była to lewa (cała) noga, na szczęście szybko przeszło… Ukształtowanie identyczne jak w ostatnich dniach, dalej ciepło i bezdeszczowo. Większy podjazd zaliczam w okolicach Strome Ferry, na którego szczycie znajduje się piękny punkt widokowy. Ponieważ udaje mi się robić więcej kilometrów niż zakładane 110, robię krótkie odbicie i oglądam wjazd na wyspę Skye (na moście nachylenie nawet 10%). Bardziej jednak zapadł mi w pamięć tamtejszy wiatr, który ostatnio zmienił się z północnego na zachodni, więc wiał mi ostro w twarz. Czym prędzej zmieniłem kierunek jazdy na wschód. Wzdłuż Lochu Rich w zasadzie płasko, staję tam na chwilę zobaczyć zameczek Eilian Donan.

Dalej, już wgłębi lądu, zaliczam podjazd na ok. 300m (z poziomu morza), stamtąd trochę w dół i jadę po płaskim wzdłuż Loch Cluanie, niestety kolano znów zaczyna prostestować (a łudziłem się, że już wszystko wróciło do normy), więc rozbijam się w fajnym miejscu nad rzeką już o 18:30, w końcu jest na tyle ciepło, że można się normalnie umyć, bez szczękania zębami…

Dzień 26.

Dystans: 96.96km
Vśr: 22.46km/h
Vmax: 50.5km/h
Temp: 25°C
Alt: 520m

Rano budzi mnie słońce i zaduch w namiocie, kolejny dzień z rzędu dobra pogoda, więc zadaję sobie pytanie, czy ja na pewno jestem w Szkocji? :) Zbieram się sprawnie, dość płaską drogą docieram nad Loch Ness, niestety kiepsko widocznego z drogi (a może to i celowy zabieg?), ciekawsze widoki są nad Loch Lochy. Dalej również zaskakująco płasko, więc dość szybko docieram do Fort William, gdzie robię zakupy w pierwszym od 6 dni Lidlu.

Na głównej drodze w mieście spotykam sakwiarzy z forum podrozerowerowe.info – Marka Dembowskiego z żoną, drugiego Marka i Zbyszka (kontaktowaliśmy się wcześniej licząc na spotkanie po drodze – jechali w przeciwnym kierunku). Wymieniamy się wrażeniami z trasy, po czym proponują mi wspólny nocleg na campingu. Jako, że nie mam specjalnie napiętego planu (zostało 240km na dwa dni), korzystam z propozycji, jedziemy wspólnie do Lidla „po chleb i piwo”, następnie przy pomocy GPS bezproblemowo odnajdujemy pole namiotowe położone u stóp najwyższej góry Wielkiej Brytanii – 1343m Ben Nevisa. Biwak urozmaicają nam klasycznie midges i hałaśliwi sąsiedzi z Holandii – nie ma to jednak jak nocowanie na dziko ;)

Dzień 27.

Dystans: 143.45km
Vśr: 20.4km/h
Vmax: 52.5km/h
Temp: 25°C
Alt: 1070m

Wstajemy ok. 8, Marki i Ula ruszają na Ben Nevisa ok. 11:30, razem z nimi opuszczam camping i ja. Wczorajszy dzień wypoczynkowy dobrze mi zrobił jeśli chodzi o kolana, jest wyraźna popraw, trochę ustąpiło też zmęczenie skumulowane przez ostatnie dni. Już od rana jest niesamowicie ciepło, jadę w krótkich spodenkach i krótkim rękawku, w ciągu dnia temperatura dochodzi nawet do 25°C!

Wzdłuż Lochu Linnhe jeszcze płasko, po odbiciu wgłąb lądu łagodnym podjazdem wjeżdżam w sumie na ok. 350m. Dalszą drogę pokonuję boczną drogą wzdłuż rzeki Orchy, nad którą staję na dłuższy postój. Dalsza droga do Inveraray pagórkowata, dalej okrążając Loch Fyne płaściutko. Przed St.Catherines krótki 150m podjazd, w miasteczku nabieram wodę i rozbijam się kawałek dalej na zarośniętej polance (ale miejscami trawa była wygnieciona – wyraźne ślady po rozstawionym namiocie) z widokiem na Loch Fyne, setką ślimaków i tysiącami midges.

Dzień 28.

Dystans: 107.33km
Vśr: 21.11km/h
Vmax: 54.5km/h
Temp: 17°C
Alt: 560m

W nocy miałem pierwszą od tygodnia ulewę, gdy wstaję jest dużo chłodniej, a na niebie wisi sporo ciemnych chmur. Ruszam o 9:30 w dobrym humorze, dzięki perspektywie zbliżającego się powrotu do domu. Dziesiejsza trasa praktycznie płaska. W Dunoon przeprawiam się promem przez Firth of Clyde (4£) i dalej jadę ruchliwą szosą wzdłuż wybrzeża.

W Largs przy pomocy informacji turystycznej odnajduję sklep rowerowy, żeby dokupić klucz do pedałów (w Ryanairze wymgają odkręcenia, a ja na śmierć o tym zapomniałem), gdzie poczułem się jak w Polsce – takich rzeczy tu nie sprzedają…

Dalej odbijam wgłąb lądu, gdzie zaliczam jedyny większy (200m) pagórek. W Irvine wydaję ostatnie pensy w Lidlu, wytracam trochę czasu w bibliotece w Internecie, potem zajeżdżam jeszcze raz do Tesco, bo uświadomiłem sobie, że mają tam też różne narzędzia (przynajmniej w Polsce) i udaje mi się kupić klucz francuski. Ostatnie 10km na lotnisko pokonuję w lekkim deszczu, który zwisa mi absolutnie – teraz to może padać w tym kraju ile wlezie :D

Chwilę po 18 docieram na lotnisko, na którym wynudzam się niesamowicie (zasnąć mi się nie udało), bo samolot mam dopiero po 6. Przelot przebiega bezproblemowo, rower i bagaż docierają całe, wyrabiam się spokojnie na pociąg po 12 (leciałem do Wrocławia ze względu na ceny biletów), do Warszawy docieram przed 19. Wyjeżdżając z dworca Zachodniego natrafiam akurat na Warszawską Masę jadącą pod mój dom ;)

Podsumowanie

W ciągu 26 dni (2 dni na dojazd, 1 dzień na powrót) przejechałem 2924km (z czego wspólnie z Pawłem 981km), a więc średnio 112,5km dziennie, ze średnią prędkością 18.6km/h, maksymalnie osiągając 75km/h na jednej z górek na zachodnim wybrzeżu Szkocji. Łączna suma przewyższeń wyprawy to 26525m.

Noclegi były tym razem bardzo zróżnicowane – 14 razy nocowałem na dziko, 5 razy u gospodarza, 3 razy pod dachem (za darmo), 3 razy na campingach i 2 razy na holenderskich Paalkampeerterreinen. W sumie miałem dwie awarie: pęknięty zacisk od siodełka w Newporcie i złapana guma w Edynburgu.

Pogoda zrobiła mi za to psikusa i to bardzo miłego. Padało zaledwie 6 razy (nie licząc deszczowego wyjazdu z Polski) i tylko raz dłużej niż 3 godziny w ciągu dnia; w samej Szkocji o której klimacie nasłuchałem się i naczytałem wiele, delikatnie pokropiło dwa razy… Temperaturowo jak dla mnie optymalnie, no może w Szkocji trochę chłodno (3-4 dni z temperaturą w ciągu dnia 12-14 stopni, ale przez wychładzający wiatr musiałem jechać w rękawiczkach), ale wolę to niż bałkańską patelnię.

Popełniłem niestety kilka zasadniczych błędów – zaplanowałem za dużo nudnych odcinków przelotowych (w ogóle cała wyprawa była jak na razie dla mnie trochę za długa), które do pary z problemami z kolanami (również z mojej winy) spowodowały kilka kryzysów psychicznych na trasie (gdyby pod koniec była jakaś możliwość wcześniejszego powrotu do kraju, pewnie bym wymiękł), trzeba było odpuścić sobie przereklamowany Londyn i pojeździć po samej Szkocji; w Anglii wart zobaczenia jest głównie Park Narodowy Lake District, ale taki sam (albo i ciekawszy) krajobraz jest i w Szkocji. Ogromnym błędem była wspólna jazda z osobą zupełnie niedopasowaną kondycyjnie, o innej wizji wyprawy, z myślą, że dobrze się znamy to „jakoś to będzie”. No i klasycznie już wziąłem za dużo bagażu (mam tak po każdym wyjeździe) :P

Wyjazd kosztował mnie łącznie 1859zł (średnia dniówka 64,1zł).

Zakup Cena Uwagi
Jedzenie 752zł średnio dziennie 25,9zł
Bilet lotniczy 666zł Lot Ryanairem Prestwick-Wrocław + sprzęt sportowy + bagaż 15kg
Pozostałe wydatki 136zł -
Bilet (DB) 96zł Schönes-Wochenende-Ticket
Bilety (PKP) 82zł RegioEKSPRES, TLK
Promy 80zł Norfolk Line, rezerwacja w Direct Ferries
Campingi 47zł -

Galeria zdjęć z wyprawy

Zobacz zdjęcia z wyprawy

Pages: 1 2 3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>