Marcin 'ciman' Mazurek

Moje wyprawy rowerowe

  • Ostatnie komentarze

    Jazda w deszczu

    Mój zestaw przeciwdeszczowy:

    • Kurtka Gore Bike Alp-X III z Gore-texu Paclite
      Początkowo byłem mocno uprzedzony do kurtek membranowych, sądząc, że oddychają niewiele lepiej niż tania foliówka z Decathlonu, lecz po wyprawie w Alpy, gdzie miałem kilka razy okazję zaliczać ciężki podjazd w kurtce foliowej, zmieniłem zdanie – w takim czymś byłem cały mokry w środku (kto wie czy nie bardziej jak gdybym jechał bez niej?) po kilku minutach, na płaskim w temperaturach powyżej 10 stopni po pół godziny ta sama historia. Kupiłem chwaloną przez rowerzystów kurtkę z membraną Paclite i okazała się dobrym zakupem – o wiele lepiej „oddycha” (może nie genialnie, ale należy pamiętać, że to tylko membrana) i jest znacznie bardziej uniwersalna – do jakiś 13-14 stopni można spokojnie w niej jeździć bez obaw o zapocenie, tak więc przy zmiennej pogodzie nie trzeba co chwilę stawać i się przebierać.
      Używana przeze mnie kurtka w sprzedaży kosztuje niestety aż ok. 1000zł, ja trafiłem swoją na Allegro za 450zł; tańszą alternatywą (przy kupowaniu przez Amazon.co.uk) jest podobna, wykonana z tej samej membrany kurtka Berghaus Paclite Jacket.
    • Na nogi w cieplejszych temperaturach zakładam zwykłe nogawki wyściełane fleece, nie czuć w nich aż tak bardzo wilgoci, schną bardzo szybko. W chłodniejsze dni (poniżej ~12 stopni) na wyżej wymieniony zestaw zakładam foliowe spodni Geosport Bruine 100 Pant (koszt ok. 60zł), przy niższych temperaturach nie przeszkadza tak braku oddychalności, z resztą nogi aż tak bardzo się nie pocą.
    • Ochraniacze na buty Gore Bike City IV
      Porządne ochraniacze również z membrany Paclite, nie przemakają, nie rozrywają się po kilku użyciach – bardzo dobrze wydane ok. 200zł.
    • Rękawiczki neoprenowe dla nurków (grubość 3mm) – używam tylko w niskich temperaturach, przemakają, ale ich najważniejsza zaleta – jest w nich ciepło, nawet gdy są bardzo mokre.

    Zostaw odpowiedź