Zima jest dla wielu rowerzystów definitywnym pożegnaniem z rowerem, dla kolarzy zazwyczaj przesiadką na trenażer, a dla mnie rozpoczęciem prawdziwej zabawy, z której można czerpać mnóstwo przyjemności, o ile jest się dobrze przygotowanym do tego. Jak to mawiają: „nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani rowerzyści”.
Mój strój zimowy
Z takiego zestawu korzystałem na pięciodniowym zimowym wyjeździe przez polskie Sudety. Sprawdził się idealnie poza delikatnie podmarzającą prawą nogą, ale taką już mam przypadłość (prawdopodobnie gorsze krążenie) i na to nawet najlepsze buty i skarpetki nie pomogą.
Pochylonym drukiem zaznaczyłem rzeczy, które pewnie z czasem (głównie z przypływem gotówki) wymienię.
Stopy
- The North Face Vanton – zimowe buty „śniegowce” z ociepliną Primaloft 400g, wodoodporne, więc idealne również na roztopy. Przyzwoity komfort cieplny.
- Stuptuty Fjord Nansen Drasil – krótkie turystyczne stuptuty, chroniące przed śniegiem (ew. deszczem) dostającym się do butów. Wbrew pozorom przydatny dodatek, często stopy przemarzały mi właśnie od śniegu, który dostawał się do butów. Można zastąpić ochraniaczami, ja jednak z takich zrezygnowałem, bo nie dają oczekiwanego komfortu cieplnego i szybko się niszczą.
- Grube skarpety-podkolanówki Jack Wolfskin z wełny owczej merino.
Nogi
- Rogelli Biella – ocieplane spodnie rowerowe z windstopperu, z szelkami chroniącymi nerki. Komfortowe do około zera. Poniżej tego wymagany docieplacz pod spód.
- Rogelli Houston – ortalionowe spodnie wodoodporne na roztopy i jazdę w deszczu. Nie przepuszczają wody w dwie strony – nie przemakają ani nie oddychają, jednak nogi nie pocą się na tyle (zwłaszcza zimą), żeby powodowało to dyskomfort.
- Brubeck Thermo – termiczne spodnie wewnętrzne, różnią się od kalesonów tym, że można w nich przebywać cały dzień w pomieszczeniu (przydatne na zimowe dojazdy do szkoły/pracy) i nie jest za gorąco, i są wykonane z delikatnego, niegryzącego materiału.
Tułów
- I warstwa – oddychająca koszulka rowerowa z długim rękawem.
- II warstwa – polary Quechua Arpenaz 140g/m2 i 200g/m2 – zwykłe polary z Decathlonu, bardzo dobrze oddychające, grubość dobierana do temperatury, ale generalnie przydaje się dopiero poniżej ok. -10oC, w tym cieplejszym jechałem nawet przy -22oC i było w porządku.
- III warstwa – Rogelli Mezzoldo (moja recenzja) – zimowa, ocieplana bluza rowerowa. Sprawdza się w temperaturach poniżej 5oC.
- III warstwa – kurtka puchowa Wed’ze Warm – docieplenie na postoje.
Dłonie
- Cienkie jesienno-zimowe rękawiczki Crivit Sports, używane od +10oC do okolic zera.
- Rękawiczki narciarskie Lafuma – z Thermolite’u. Na zimniejsze dni. Dzięki tej tkaninie dosyć cienkie i ciepłe, przejechałem w nich nawet 6km do szkoły w temperaturze -22oC. Przy niższych temperaturach przydałoby się coś cieplejszego, ale nie tak ciepłego jak następna pozycja.
- Łapawice Setino – kupiłem je za grosze (30zł) w 2010 w Świeradowie-Zdroju (da się kupić takie w każdych zimowych kurortach, niedostępne na Allegro i za sensowną cenę w sklepach w miastach), używam tylko na bardzo dużych mrozach, poniżej ok. -10 stopni.
Głowa
- Opaska na głowę – najtańsza opaska na głowę z Decathlonu. Sama wystarcza do ok. -5 stopni.
- Kominiarka Brubeck – cienka kominiarka zasłaniająca nos i usta. Ociepla wdychane powietrze, co zimą jest konieczne, łatwo można sobie załatwić gardło. Niestety w miejscu uszu jest za cienka, stąd dodatkowo stosuję opaskę. Sprawdza się do -10oC, na niższe temperatury jest już za cienka, wtedy dokładam szalik, na tą zimę może dokupię jeszcze drugą ocieplaną kominiarkę.
Sprzęt
Rower
Jeśli ma się drogi rower na dobrym osprzęcie, warto zrobić sobie „zimówkę” – rower na najtańszym osprzęcie, po zimie często trzeba wymieniać niektóre części (od soli puszczają gwinty, uszczelki w piastach, padają sprężyny w przerzutkach, dużo szybciej zużywa się napęd), w dodatku mniej wylightowane elementy są bardziej odporne na zimę.
Jeśli chodzi o rower, nada się każdy, no może poza szosówkami (chociaż da się na nich jeździć po głównych, odśnieżanych drogach), przyda się możliwość zamocowania błotników (odpowiednie otwory w ramie, choć da się zamocować nawet na zipach). Warto mieć też manetki typu Gripshift (obrotowe), łatwiej się je obsługuje w rękawiczkach.
Opony
Początkowo na zwykłych oponach z trochę bardziej agresywnym bieżnikiem – na drogach w okolicach Warszawy spisywały się dobrze, niestety na zimowym wypadzie w 2010 po gorzej utrzymanych drogach na Dolnym Śląsku okazały się porażką, na oblodzonych drogach zaliczyłem kilka wywrotek, sporą część trasy pokonywałem „z duszą na ramieniu” – i nabyłem na przód oponę kolcowaną – okazała się strzałem w dziesiątkę – ani jednej gleby, parę razy miałem uślizgi tylnego koła, na którym jeździłem dalej na slicku, na następną zimę rozważę zakup opony kolcowanej lub szerokiej, wykonanej z bardzo przyczepnej mieszanki gumy (opony Schwalbe – Triple Nano).
Termos
Na dłuższe zimowe trasy przydaje się termos z gorącą herbatą. W temperaturach -5oC – 0oC sprawdzają się również bidony termiczne, woda w zasadzie nie zamarza.
Elektronika
Akumulatory zimą trzymają znacznie krócej, w przypadku używania lampek, GPS czy aparatu na klasyczne bateriie AA/AAA, warto zaopatrzyć się w Eneloopy odporne na mróz.
Zostaw odpowiedź