Subiektywne spostrzeżenia dotyczące podróżowania rowerem po innych krajach Europy.
Niemcy
Drogi rowerowe
Opinię o nich miałem już wyrobioną po kwietniowym wypadzie na Rugię i Uznam, kolejne 8 dni spędzone w Niemczech podczas wyprawy do Amsterdamu tylko ją potwierdziło. Ich ogromną zaletą jest ciągłość i ilość, poprowadzone są przy właściwie każdej drodze głównej, krawężniki zdarzają się bardzo rzadko (a i tak są obniżone), zwykle jednak droga rowerowa spotyka się z jezdnią bez różnicy wysokości. Dużą zaletą jest – poza terenem zabudowanym – wszechobecna asfaltowa nawierzchnia.
Teraz wady. W miastach i wsiach asfaltowy dywanik zwykle zmienia się w kostkę, zaczynają się wjazdy na posesje (a wjazd to często obniżenie), my wtedy zjeżdżaliśmy na jezdnię, co było dość upierdliwym zadaniem, zwłaszcza jeśli droga rowerowa była po lewej stronie, a wioski były co kilka kilometrów. Jadąc po drodze rowerowej nadkłada się trochę drogi względem szosy, bo zamiast przesadzić drzewko lub przestawić słupek droga rowerowa omija te przeszkody (chociaż lepiej jak u nas, w Polsce pewnie prowadziłaby przez środek), czasem trzeba zwolnić, bo łuk ma niewystarczający promień. Kierowcy bardzo pilnują, żeby po nich jeździć.
Zakupy
Temat jest dużo trudniejszy niż w Polsce – w niemieckich wsiach sklepy należą do rzadkości, w większych miasteczkach najczęściej jest po kilka marketów, zwykle przy głównych drogach. Sklepy, nawet w rejonach turystycznych, są nieczynne w niedziele (trzeba wozić zapas na cały dzień).
Wszystkie butelki w Niemczech objęte są kaucją (PFAND) wynoszącą zwykle 0.25E. Butelki zwraca się do automatów ustawionych na terenie sklepu lub w oddzielnym pomieszczeniu. Butelki można zwracać w tych samych sieciach sklepów, za zwrot nie dostaje się pieniędzy, tylko kwitek, który można zrealizować tylko w sklepie, w którym dokonano zwrotu. My staraliśmy się nie kupować nic w butelkach, z napojów ograniczaliśmy się do napojów w kartonach (zwykle Ice Tea), wodę braliśmy z kranów na stacjach benzynowych czy w miasteczkach – podobno nadawała się do picia. Ceny są odrobinę wyższe, ale kupując w takich sklepach (Lidl, Aldi, Rewe, itd.) nie powinniśmy zbankrutować.
Język
W Niemczech raczej nie dogadamy się po angielsku, dlatego, jeśli nie zna się języka, warto nauczyć się chociaż tych najbardziej podstawowych zwrotów.
Przykładowe ceny w dyskontach Lidl, Aldi
- Woda mineralna 1,5l – 0,49€ + 0,25€ kaucja
- Ice tea 1,5l – 0,45€
- Ice tea 2l – 0,59€
- Tania kola Mixxmax pomarańczowa (kiepski smak) 1,5l – 0,29€ + 0,25€ kaucja
- Dobra kola pomarańczowa Mezzo mix 1,5l – 0,85€ + 0,25€ kaucja
- Coca-cola waniliowa 1l – 1,19€ + 0,25€ kaucja
- Sałatka warzywna 250g – 0,85€
- Chipsy tortilla – 0,99€
- Pięciopak rogalików Seven Days – 0,79€
- Truskawki – 1.39€
- Mleko czekoladowe Muller 0,4l – 0,49€
- Jogurt truskawkowy 1l – 1,49€
- Czteropak małych jogurtów Zott – 0,69€
- Średnia paczka draży Erdnusse – 0,75€
- Makaron 500g – 0,59€
- Makaron spaghetti 400g – 0,39€
- Sos salsa 200g – 0,99€
- Sos słodko-kwaśny w słoiku 400g – 0,45€
- Paczka papieru toaletowego 8 szt – 1,99€ (uwaga – pojedynczo nie do dostania!)
- Lody w takich sklepach sprzedają tylko hurtowo w kilogramowych paczkach.
Nocowanie na dziko
Bez kłopotów, w okolicach większych miast trzeba się troszkę nakołować. W lasach, na łąkach, przy rzece. Nie mieliśmy żadnych problemów.
Holandia
Drogi rowerowe
Widać wyraźnie, że rowerzysta w Holandii jest traktowany tak samo jak pozostali użytkownicy ruchu.
W miastach są głównie wydzielone drogi rowerowe, te nowe są obowiązkowo asfaltowe, bezkrawężnikowe, dość szerokie. Na starszych czasem zdarzają się różne kwiatki jak kostka (raz trafiliśmy na ok. 20km odcinek z kostki – olaliśmy go, kierowcom nasza obecność na jezdni niespecjalnie przeszkadzała) czy sygnalizatory wzbudzane przyciskiem.
Poza miastami jedzie się głównie lokalnymi, równoległymi drogami (tak kierują drogowskazy), często po pasach rowerowych, na tych drogach dominuje oczywiście asfalt.
Nawigowanie w Holandii to bajka, przed wyjazdem nie wierzyłem jak słyszałem, że można tutaj jeździć bez mapy – ale to prawda – przy każdym skrzyżowaniu drogi rowerowej stoją tam drogowskazy kierujące do bliższych i dalszych miejscowości. Nam do jazdy wystarczyła stara mapa w skali 1:500k.
Zakupy
Kupując w dyskontach jak Lidl czy Aldi – ceny podobne jak w Niemczech, może trochę drożej, bardzo drogie kosmetyki (krem słoneczny 50 – 14E). Makaron – tani, ze dwa razy trafiłem przeceniony, taniej jak w Polsce. W sklepach lokalnych jak Albert Hejin – bardzo drogo. We wszystkich sklepach bardzo drogie są owoce (najdroższe truskawki jakie znalazłem, w centrum A’damu – 28zł/kg).
Język
Na 8 dni spędzone w Holandii tylko 2 osoby, z którymi próbowałem rozmawiać, nie znały angielskiego – dla mnie po prostu raj.
Nocowanie na dziko
Nocowanie na dziko w Holandii jest trudnym tematem – jest to kraj o bardzo dużej gęstości zaludnienia, wszystko jest tam grodzone, nawet nieużywane kawałki trawy, lasów nie ma praktycznie w ogóle. Można próbować na gospodarza, nam się udało raz, ale generalnie ludzie odmawiali, nawet nie tłumacząc się. Campingi są bardzo drogie (od 5E wzwyż za osobę, często też dodatkowo płaciło się za namiot).
Dzikie biwaki w Holandii było niewątpliwie najmniej przyjemnymi noclegami w mojej wyprawowej karierze.
Wielka Brytania
Jadąc na wyspy trzeba się przede wszystkim przygotować na jazdę lewą stroną drogi. Mi przyzwyczajenie się do tego przyszło dość trudno, nawet po 2 tygodniach zdarzyło mi się zjeżdżając z drogi rowerowej wjechać na prawą stronę ![]()
Skoro przywołałem drogi rowerowe – w Wielkiej Brytanii nie ma obowiązku korzystania z nich, nikt nie trąbi, nie zwraca uwagi, że się ich nie używa. Z resztą jazda z sakwami nie ma to najmniejszego sensu, większość z tych, które widziałem były fatalnie zaprojektowane, podobnie albo i gorzej jak w Polsce. W kwestii kultury jazdy kierowców – jeżdżą dość szybko, wyprzedzają zachowując podobny odstęp jak u nas, choć raczej uważają na rowerzystów. Niesamowite jest to (nie spotkałem się z tym dotąd w żadnym kraju), że na rowerzystę nikt nie odważy się zatrąbić, choć na drodze wykonywałem różne dziwne manewry na 21 dni spędzone w UK nie słyszałem klaksonu ani razu
Biwakowanie na dziko
Jest to dość ciężki temat ze względu na ogromną trudność ze znalezieniem nieogrodzonego pola pod namiot. Ja gdy nie mogłem nic znaleźć, po prostu pytałem o pozwolenie na rozstawienie namiotu na polu, nikt mi nie odmówił. Trochę łatwiej jest w parkach narodowych, bez większych problemów (a można trafić nawet na takie miejscówki) jest dopiero w północnej Szkocji, gdzie często odległości między wioskami potrafią przekroczyć kilkanaście kilometrów.
Bezpieczeństwo
O bezpieczeństwo raczej nie ma co się obawiać, ani razu nie spotkała mnie żadna niebezpieczna sytuacja. W miastach jest wszędzie monitoring, więc można zostawić rower i bez obaw o bagaż zrobić zakupy.
Zakupy
Sklepy są otwarte przez cały tydzień, trochę krócej w weekendy. Jest duży przeskok cenowy między dyskontami a małymi sklepikami.
Przykładowe ceny w dyskontach (Lidl, Aldi, Asda):
- Sos pomidorowy do makaronu 400g – 0.75£
- Makaron Fusilli 500g – 0.49£
- 6 kawałków ciasta (chyba 30g) – 0.89£
- Orzeszki ziemne 400g – 0.79£
- Pepperoni 150g – 0.66£ – 0.99£
- Pomidory koktajlowe („cherry tomatoes”) 250g – 0.39£ – 0.69£
- Jogurt 150g – 0.35£
- 8 frankfurterek – 0.99£
- Truskawki, winogrona ok. 400g – 2£ (kupowałem tylko gdy były w przecenie za 1.19-1.5£)
- Borówki 200g – 0.99£
- Sałatka Colesław 500g – 0.69£ (radzę się trzymać tego z daleka, obrzydliwe w smaku, w niczym nie przypominające Colesława kupowanego u nas)
- Surówka z ziemniaków 1kg – 1.79£ (moja ulubiona surówka, niestety zajmuje bardzo dużo miejsca w sakwie)
- Gofry 12szt. – 0.59£ (dobre do dżemu)
- Jaffa Cakes Orange (lidlowy dwupak Delicji) – 0.79£
- 6 „bułek” szkockich – 0.79£ (generalnie z pieczywa to tam tylko mają tostowe i te „bułki”, polecam zrobić zapasy jak komuś zależy na normalnym chlebie
)
Ceny w małych sklepikach w Szkocji
Wiele tam na szczęście nie kupowałem, najbardziej zapadła mi w pamięć cena sosu do makaronu – 1.95£, małe lody na patyku koło 1£, Bounty/Snickers – 0.7£.
EKUZ – Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego
Wyjeżdżając za granicę na tereny Unii Europejskiej warto wyrobić sobie kartę EKUZ, która uprawnia do bezpłatnego leczenia. Więcej informacji poda wujek Google.
Zostaw odpowiedź